KANCELARIA ADWOKACKA
ADWOKAT DOMINIK HĄC
Wielu frankowiczów nadal odkłada decyzję o zajęciu się swoją sprawą. Problem w tym, że w niektórych przypadkach takie podejście może oznaczać realną stratę pieniędzy.
I to nie dlatego, że przepisy są jednoznaczne – tylko dlatego, że sądy nie zawsze patrzą na tę kwestię tak samo.
To jedno z najczęściej zadawanych , a jednocześnie najbardziej kontrowersyjnych pytań w kontekście spraw frankowych. .
Odpowiedź brzmi:
to zależy – i właśnie w tym tkwi ryzyko
Trzeba odróżnić dwie rzeczy:
To nie jest to samo.
I właśnie tutaj zaczynają się problemy.
W jednej z niedawnych spraw Sąd Okręgowy w Gliwicach przyjął bardzo restrykcyjne podejście.
Sąd uznał, że:
konsument nie może kwestionować umowy „po dowolnym czasie”
należy działać w „rozsądnym terminie”
takim terminem może być np. 6 lat (analogicznie do przedawnienia)
W praktyce oznaczało to, że:
kredyt został spłacony w 2015 r.
pozew wniesiono po ok. 9 latach
sąd uznał, że to za późno
Co istotne, sąd stwierdził również, że:
bez znaczenia jest to, kiedy kredytobiorca faktycznie dowiedział się o swoich prawach
Argument był prosty:
przepisy obowiązywały od lat
temat kredytów frankowych był publicznie znany
W efekcie powództwo zostało oddalone (na razie niewaprawomocnie).
To stanowisko nie jest dominujące – i ma poważne słabe punkty.
Przede wszystkim, niedozwolone postanowienia są bezskuteczne od początku – z mocy prawa.
Tak wynika m.in. z uchwały Sądu Najwyższego (III CZP 6/21).
To oznacza, że konsument nie „tworzy” nieważności dopiero pozwem – on się na nią tylko powołuje.
Zarówno Sąd Najwyższy, jak i Trybunał Sprawiedliwości UE wskazują jednoznacznie:
termin przedawnienia nie może biec, zanim konsument realnie nie wie, jakie ma prawa
W praktyce:
nie wystarczy sama data zawarcia umowy
nie wystarczy data spłaty kredytu
znaczenie ma świadomość konsumenta
Co więcej:
Według Sądu Najwyższego bieg przedawnienia może rozpocząć się dopiero wtedy, gdy konsument podejmie świadomą decyzję, czy chce powołać się na nieważność umowy.
Dopiero wtedy można mówić o „ostatecznej” sytuacji prawnej i realnym roszczeniu o zwrot pieniędzy.
Mamy dwa podejścia:
1. Podejście restrykcyjne:
liczy się czas od spłaty / zawarcia
brak znaczenia świadomości
ryzyko oddalenia powództwa
2. Podejście prokonsumenckie (SN, TSUE):
kluczowa jest świadomość i decyzja konsumenta
termin nie biegnie „automatycznie”
większa ochrona kredytobiorcy
Problem: oba podejścia funkcjonują równolegle
To nie jest teoria. Jeżeli sąd przyjmie restrykcyjne podejście – w skrajnym przypadku – całe powództwo może zostać oddalone
„Poczekam jeszcze rok, zobaczę co będzie.”
To podejście jest zrozumiałe – ale ryzykowne.
Nie dlatego, że na pewno stracisz możliwość dochodzenia roszczeń. tylko dlatego, że nie masz gwarancji, jak sąd oceni Twoją sytuację za kilka lat
Nie każdy musi składać pozew natychmiast.
Ale: każdy powinien wiedzieć, jak wygląda jego sytuacja pod kątem przedawnienia
Bo w sprawach frankowych:
przepisy to jedno
orzecznictwo to drugie
a praktyka sądów bywa różna
Jeżeli masz kredyt frankowy (również spłacony):
warto sprawdzić:
kiedy potencjalnie może rozpocząć się bieg przedawnienia
jakie są ryzyka w Twojej konkretnej sprawie.
Każda sytuacja jest inna – i często szczegóły mają kluczowe znaczenie.
Jeżeli chcesz sprawdzić, czy w Twojej sprawie istnieje ryzyko przedawnienia –
możesz się ze mną skontaktować.
Przeanalizuję Twoją umowę i przedstawię możliwe scenariusze – bezpłatnie i bez zobowiązań.
Pierwszy krok?
Zadzwoń do mnie:
Wyślij umowę do bezpłatnej analizy:
Ile naprawdę kosztuje sprawa frankowa?
Unieważnienie umowy kredytu w EURO
Czy warto podpisać ugodę z bankiem?